Nazar Parnicki to jeden z największych młodych żużlowych talentów. Mistrz świata juniorów pochodzi jednak z kraju, który nie ma zbyt wielkich tradycji żużlowych. Porozmawialiśmy z zawodnikiem Fogo Unii Leszno o nadchodzącym sezonie, jego celach, a także o żużlu na Ukrainie.
Marcin Karwot: Zahaczymy jeszcze o ubiegły sezon. Zdobyłeś złoto mistrzostw świata juniorów, a później dorzuciłeś awans do PGE Ekstraligi z Fogo Unią Leszno. Chyba nie dało się wymarzyć lepszego wyniku?
Nazar Parnicki, junior Fogo Unii Leszno: Sezon 2025 był na pewno dla mnie bardzo udany i cieszę się, że udało zgarnąć się to złoto mistrzostw świata juniorów. Z kolei najważniejszym ligowym celem był awans z Fogo Unią i to się udało. Finał był niesamowitym przeżyciem, ale teraz już musimy zacząć myśleć o rywalizacji na najwyższym szczeblu.
Nazar Parnicki będzie mógł dołączyć do programu Red Bull Juniorskie Asy
© Archiwum Nazara Parnickiego
No właśnie… W PGE Ekstralidze miałeś już okazję startować w 2024 roku. Czujesz delikatną presję przed tym powrotem? W końcu występują tam najlepsi żużlowcy na świecie.
Nie, nie odczuwam niczego takiego. Startowałem już w cyklu SEC, występowałem także w innych zawodach, gdzie miałem okazję rywalizować z tymi lepszymi żużlowcami. Miałem więc już takie przetarcie, więc teraz nie będę narzucał na siebie niepotrzebnych stresów.
A zmieniłeś jakoś przygotowania do sezonu z myślą o PGE Ekstralidze?
Motocykli mam tyle samo, ale jednak tych silników będzie troszkę więcej. Jestem pierwszym rezerwowym cyklu Grand Prix, więc jest spora szansa na to, że w jakimś turnieju pojadę. Musimy być przygotowani na taki wariant, więc musieliśmy zakupić więcej jednostek, ale oprócz tego, to nie ma jakiś większych zmian.
Na co stać Fogo Unię w tym sezonie?
Na pewno stać nas na dobry wynik, bo w ekipie panuje fajna atmosfera, wszyscy jesteśmy świetnie przygotowani. Tak naprawdę żużel jest nieprzewidywalnym sportem, więc sezon pokaże, o co będziemy walczyć. Play-offy to na pewno to, co chcielibyśmy osiągnąć. Gdzieś tam w rozmowach między sobą o tym wspominamy. Jeśli tam się zakwalifikujemy, to tak naprawdę sezon zaczyna się od nowa i walka o medale pozostaje otwarta.
Dla ciebie plusem na pewno jest to, że PGE Ekstraliga zmieniła regulamin i będziesz mógł jeździć pod numerami 6-7 i 14-15.
Szczerze? Tak do końca nie wiem, czy jest to na plus. Wolałbym jeździć na pozycji U-24, gdzie miałbym zapewnione cztery starty. Jazda trzech biegów w meczu nie byłaby dla mnie in plus. Będę robił jednak wszystko, żeby w tych juniorskich wyścigach pokazywać się z jak najlepszej strony. Zgodziłem się na ten numer przez mój klub, czyli Fogo Unię Leszno. Tak jak mówię, osobiście nie chciałbym znajdować się na tej pozycji, ale zespół ma dzięki temu wiele wariantów taktycznych i dlatego też się na to zgodziłem.
Słyszałeś o programie Red Bull Juniorskie Asy?
Słyszałem, ale nawet nie wiem, czy będę mógł w tym uczestniczyć.
Uspokoję cię - będziesz mógł brać w tym udział. Zmiana regulaminu PGE Ekstraligi oznacza, że w tym sezonie w Red Bull Juniorskich Asach wystartują również młodzieżowcy spoza Polski.
- Fajna wiadomość! Słyszałem, że w ubiegłych edycjach juniorzy wygrywali obóz do centrum Red Bulla w Austrii, więc może mi uda się zawalczyć o tę nagrodę? Rywalizacja w takim programie to zawsze ciekawe, nowe doświadczenie.
Do Polski przeniosłeś się w 2022 roku, kiedy to nastąpiła inwazja Rosji na Ukrainę. Jak się tobie mieszka w Polsce?
Bardzo dobrze. Tata i brat pracują ze mną, bo są moimi mechanikami, więc mam ich blisko siebie. Brat co prawda nie ma jeszcze skończonej szkoły, więc przyjeżdża do mnie tylko wtedy, gdy ma wolne. Mama i siostra odwiedzają mnie w Polsce, ale na stałe mieszkają jednak w Ukrainie. Przyjeżdżają tutaj głównie na święta i podczas wolnego czasu. Żużel jest moją pracą i pasją, więc spędzam cały czas w Lesznie, żeby się jak najlepiej rozwijać i przygotowywać.
Jak się w ogóle zaczęła twoja przygoda z żużlem? Nie jest to jednak popularny sport w Ukrainie.
Mając trzy lata zacząłem jeździć na motocrossie. Wtedy nie potrafiłem jeszcze jeździć na rowerze, ale za to na motocyklu już robiłem pierwsze okrążenia (śmiech). Od dziecka było więc wiadomo, że moja przyszłość będzie związana z motocyklami. Gdy miałem 14-15 lat podczas treningu na motocrossie poznałem ludzi z żużlowego otoczenia i tak mnie namówili potem na spróbowanie sił w tym sporcie. Bardzo mi się to spodobało i postanowiłem się skupić na tym rodzaju motocykli.
A jak teraz wygląda żużel w Ukrainie podczas tego trudnego czasu?
Na pewno nie wygląda to dobrze, ale są jednak ważniejsze sprawy od żużla. Próbują jednak organizować jakieś treningi, zawody… Wiadomo, że w obecnej sytuacji jest to bardzo trudne, ale fajnie, że ktoś stara się to podtrzymywać. Mam nadzieję, że po zakończeniu wojny, żużel na Ukrainie się odnowi i rozwinie. Byłem parę razy na Ukrainie od czasu rozpoczęcia wojny, ale nie miałem okazji tam trenować. Jednak cały sprzęt mam tu w Polsce, więc byłyby pewnie problemy, gdybym chciał to przewieźć przez granicę.
Czy ukraińskie media w ogóle zainteresowały się tym, że mają mistrza świata juniorów z Ukrainy? Czy jednak ten żużel jest team aż tak niszowym sportem?
Ludzie wiedzą, że udało mi się zdobyć ten tytuł, ale jakiegoś wielkiego zainteresowania nie było. Nie ma co ukrywać - żużel nie jest popularnym sportem na Ukrainie. Myślę, że jak skończy się wojna to więcej ludzi będzie wiedzieć o moich żużlowych wynikach. Chciałbym, żeby ten sport się rozwijał w tym kraju i ze swojej strony mogę zapewnić, że im pomogę.
To jeszcze na koniec. Złoto mistrzostw świata juniorów już masz, więc jakie cele ustawiłeś sobie na ten sezon?
Chciałbym to powtórzyć (śmiech)! Złoto świetnie smakowało, więc świetnie byłoby to zdobyć także w tym roku. Chciałbym także pojechać jakąś rundę w Grand Prix i chociaż spróbować powalczyć z tymi najlepszymi. No i także wyrobić jakąś niezłą średnią biegopunktową w PGE Ekstralidze… Najważniejsze to jednak przejechać sezon bez kontuzji i rozwijać swoje umiejętności. Czas pokaże, jak to będzie wyglądało.