Kombinezony żużlowe (kevlary) bez tajemnic
© Red Bull Polska
Żużel

Kombinezony żużlowe bez tajemnic – rozmawiamy z producentem

Od sezonu 2026 każdy klub PGE Ekstraligi musi posiadać dwa komplety kombinezonów. Błażej Kępka, właściciel KW Race Wear, jednego z czołowych producentów uchyla przed nami rąbka tajemnicy tej branży.
Autor: Marcin Karwot
Przeczytasz w 8 minPublished on
Marcin Karwot, RedBull.pl:Możemy zacząć od kwestii dwóch kevlarów dla klubów. Jak dobrze wiemy, w PGE Ekstralidze każdy zespół ma wymóg posiadania dwóch strojów - jasnego i ciemniejszego. Rok temu Łukasz Bojarski (również producent) powiedział mi, że przy tym zapisie może być trudno z wyrabianiem się na czas. Jak to wyglądało u was?
Błażej Kępka, właściciel KW Race Wear: Zanim odpowiem na to pytanie chcę zahaczyć o jedną rzecz. Jestem zwolennikiem tego, by używać sformułowania “kombinezon żużlowy”. Może ten początek naszej rozmowy wygląda trochę surowo (śmiech). Nie używam określenia “kevlar”. Gdy mówiło się jakimś sponsorom, że umieszcza się ich logo na kevlarze, to kojarzyło się to im z kamizelką kuloodporną. Ja wiem, że środowisko szasta tym kevlarem na lewo i prawo, natomiast ja patrzę na to trochę szerzej.
Cóż, nie jesteś jedynym producentem, który zwrócił mi na to uwagę. Na swoją obronę powiem tylko, że ten “kevlar” tak się przyjął w żużlu, że trudno się tego wyzbyć. (śmiech)
Tak. Ja to rozumiem. Kiedyś ktoś mi zarzucił, że w obiegu są też “Karchery” i “Pampersy”. No tak, ale one nie są nośnikiem reklamy. Skoczkowie narciarscy startują w kombinezonach, a nie piankach. Tak to już jest w naszym żużlu, że pojawiło się takie dziwne nazewnictwo.
Wracając do twojego pytania - ciężko wypowiadać mi się za inne firmy. W KW Race Wear wykonaliśmy dla naszych klientów wszystko na czas. Tak naprawdę w czwartek przed pierwszą kolejką PGE Ekstraligi mieliśmy wykonane wszystkie kombinezony dla zawodników, których obsługujemy. Wiadomo, to nie jest tak, że my obsługujemy całą Ekstraligę i wszystkich żużlowców. My mamy wybrane kluby i wybranych zawodników. Jestem bardzo zadowolony z tego, że kluby żużlowe i PGE Ekstraliga zdecydowali się na dwa komplety, bo jest to czytelniejsze. W każdym sporcie drużynowym - piłka nożna, siatkówka, koszykówka i tak dalej, mamy dla komplety strojów i kibicom łatwiej jest odróżnić zawodników jednej drużyny od drugiej. W telewizji na pewno trudniej jest dostrzec kaski, więc to rozwiązanie jest wspaniałe.
Robert Lambert w kombinezonie KW Race Wear

Robert Lambert w kombinezonie KW Race Wear

© KW Race Wear

Ale wyzwanie z produkcją kombinezonów było zapewne trudniejsze?
Oczywiście. My się szykowaliśmy na to znacznie wcześniej, bo już od października. Sezon się wtedy kończył, a my rozpoczęliśmy przygotowania do rozgrywek w 2026 roku. Tak żeby wszyscy zawodnicy otrzymali swoje kombinezony. Zrobiliśmy to i jestem zadowolony.
Falubaz poszedł taką inną drogą, bo już w listopadzie zeszłego roku pokazali swoje stroje na 2026 rok.
Właśnie nie do końca. Pochwalili się tym jasnym i ciemnym zestawem, natomiast jak możemy sobie zobaczyć powtórki z IMME, to tylko Dominik Kubera miał kombinezon gotowy. A reszta zawodników z tego klubu jechała w kombinezonach z poprzedniego sezonu. My akurat nie tworzymy strojów dla klubu z Zielonej Góry.
Jak to wygląda obecnie: kluby wysyłają własne projekty kombinezonów czy wy je tworzycie?
Raczej jest tak, że kluby przygotowują coś swojego. My sugerujemy, dyskutujemy, co może wyglądać lepiej, a co gorzej. W tej chwili prawie wszyscy przychodzą ze swoimi projektami. Kiedyś było inaczej, częściej to my proponowaliśmy jakieś rozwiązania.
Błażej Kępka i kombinezony BETARD Sparty Wrocław

Błażej Kępka i kombinezony BETARD Sparty Wrocław

© KW Race Wear

Quotation
Do połowy lat 90’ była używana skóra. Później zostało to wyparte przez kevlar
Jaki był najładniejszy projekt, który mieliście okazję realizować przed tym sezonem?
To jest trudne pytanie, bo wszystkie kombinezony mają zawsze to “coś”. Z mojej perspektywy mogę powiedzieć, że niektóre kluby trochę nie czaiły zamysłu tego jasnego i ciemnego kombinezonu. Dobrze się to jednak ogląda. W pierwszej kolejce obejrzałem wszystkie spotkania i te drużyny wyglądają naprawdę nieźle. Logotypy są czytelne - jedne mniej, jedne bardziej. Nie chcę jednak nikogo faworyzować, ani krytykować. Potem dostałbym po uszach (śmiech). Byłoby, że zrobiłeś, to mogłeś bardziej na coś naciskać. Z nimi tak jest, że ja coś zrobię tak jak oni chcą, a potem usłyszę, że “mogłeś postawić na swoim, jeśli uważałeś, że coś jest lepsze”.
Z tym naciskaniem to mam wrażenie, że powinno to dotyczyć głównie zawodników z cyklu Grand Prix. Patrząc na obecną stawkę, to ponad połowa żużlowców ma tam kombinezony w odcieniu niebieskiego. Trochę nuda. Może trzeba ich namówić wreszcie na jakąś zieleń albo żółć.
To jest kłopot, bo odkąd pamiętam, tego materiału w kolorze czarnym, niebieskim i czerwonym było najwięcej. Totalna dominacja. To są kolory na topie i będą zawsze wybierane, w różnych miksach. Reszta jest tylko dodatkiem. Przykładowo Betard Sparta Wrocław wybrała w tym sezonie czerwony kombinezon z żółtym dodatkiem. No i właśnie, ten żółty jest właśnie tylko dodatkiem. Dość ostrzej poszła Gezet Stal Gorzów, bo tam mamy prawie jednolity żółty i jest to super. Natomiast w Grand Prix zawodnicy dążą do tego, żeby te loga sponsorskie były jak najlepiej widoczne. Oni namawiają ich, żeby nie wybierali takich pstrokatych kolorów, bo to się niby lepiej sprzedaje. Ja zachęcam ich do czegoś świeżego, ale cóż…
Fajne barwy ma aktualny mistrz świata w darcie, Luke Littler. Można byłoby to przenieść do żużla - taki fiolet z żółcią. Kacper Woryna trochę w to poszedł, bo tam jest w jego kombinezonie jest taka kolorystyka Lakersów, ale znowu - dołożył czarnego. Trochę się wyróżnia, ale nie ma takiego uderzenia.
Przykład kombinezonu w wykonaniu KW Race Wear

Przykład kombinezonu w wykonaniu KW Race Wear

© KW Race Wear

Kiedyś była jeszcze moda na neony. Kenneth Bjerre, Krzysztof Kasprzak… Jest tego mniej.
To prawda, jest tego mniej. Dla Artioma Łaguty zrobiliśmy kombinezony z żółtym fluo. Potem później Martin Vaculik obrał ten kierunek. Teraz w takie barwy poszedł Michael Jepsen Jensen, który połączył fluo pomarańczowe, różowe i żółte. On będzie mocno wyróżniający się. Reszta praktycznie pozostaje bez zmian. Jeszcze Madsen będzie startować w zielonym podobnym, co w Falubazie.
W zimie pojawiła się w waszych socialach akcja z wycinaniem plastronów. Wziął w niej też Nicki Pedersen. Wszyscy wiemy, jaki potrafi być podczas meczów żużlowych, a tutaj proszę jaki wyluzowany człowiek.
To jest człowiek o dwóch twarzach. Na torze duży wojownik i barwna postać, a poza torem bardzo sympatyczny człowiek. Prywatnie bardzo się lubimy, współpracujemy od 2008 roku. Tyle lat i nie było żadnego problemu. Wzorowa współpraca.
Jak w ogóle współpracuje się z żużlowcami? Są przykłady zawodników, którzy mają bana w waszej firmie?
Nie ma takich żużlowców. Obsługujemy wszystkich, mamy dobre relacje z zawodnikami. Czasami są z naszego produktu niezadowoleni. Są przykłady, że zmieniają producenta, ale tam znowu coś im nie pasuje i po kolejnym sezonie nie ma problemu, żeby wrócili z powrotem do nas. My się nie gniewamy. Mamy do wykonania pracę, szukamy porozumienia i tyle. Oni chcą się czuć dobrze, mieć komfortowe wrażenia z jazdy. Po pierwsze to jest bezpieczeństwo, a po drugie - nośnik reklamy.
Środowisko producentów kombinezonów w Polsce jest dość małe. Ile jest takich firm obecnie w naszym kraju?
Wydaję mi się, że mamy w Polsce pięć takich firm. Zdominowaliśmy ten rynek nie tylko w naszym kraju, ale także na całym świecie. Robimy po prostu najlepsze kombinezony. Porównując to do Duńczyków czy Anglików to jesteśmy poza zasięgiem.
A jak to wyglądało cenowo w tym roku?
Oj… Normalnie. (śmiech) Trudno mi powiedzieć, bo to są bardzo indywidualne preferencje. Nie mogę powiedzieć, że jest jedna kwota X, bo to zawodnik później decyduje o tym, co potrzebuje na tym kombinezonie. Może być tak, że od tej kwoty X, cena wzrośnie nawet o 70 procent.
Robert Lambert w pojedynku z driftowozem Mad Mike'a

Robert Lambert w pojedynku z driftowozem Mad Mike'a

© Red Bull Content Pool

Mad Mike i Robert Lambert

Mad Mike i Robert Lambert

© Red Bull Content Pool

Co możesz zmienić jeszcze w tych kombinezonach jako producent? Widzisz tam jakieś pole do rozwoju?
Sport żużlowy nie za bardzo lubi zmiany. Teraz i tak doszło do wielkiego rozwoju, jakim są dwa komplety kombinezonów dla klubów PGE Ekstraligi. Bardzo mi na tym zależało. Nie ze względu na zarobek, a na to, żeby ta dyscyplina była traktowana poważniej. To jest podstawa, zobaczymy co będzie w przyszłości. My staramy się udoskonalać te kombinezony. Robimy coś lepszego z każdym sezonem. Czas pokaże, na ile to się zmieni. Na ten moment trudno mi odpowiedzieć na to pytanie o pole do rozwoju.
A materiały na przykład? Kiedyś dominowała skóra, ale teraz na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy jeżdżą w takich kombinezonach.
Do połowy lat 90’ była używana skóra. Później zostało to wyparte przez kevlar. Kolorowe kombinezony… Później zmiana na materiały nylonowe i poliestrowe. To była taka szachownica. A potem nastąpiła wielka zmiana, bo FIM uznał, że ta tkanina jest niebezpieczna, bo szybko się przetapia. Gorący tłumik czy kręcące się koło mogły poparzyć zawodnika. Nakazano nam - producentom ponownie zmienić materiał. Mieliśmy do wyboru kevlar albo skórę. To były lata 2011-2012 jeśli dobrze pamiętam. Pierwsze kombinezony wykonywaliśmy ze skóry. Każdy producent podszedł do tematu skóry, ale zawodnicy nie byli aż tak zadowoleni z tego materiału. Ciężko się to pierze, ten kombinezon jest ciągle ubłocony, upocony…
Pozostał więc kevlar, który ma specjalną powłokę na której możemy drukować kolor i loga. W tych czasach prowadzimy niedużą firmę. Tak naprawdę manufakturę, bo wszystko robimy na indywidualne zamówienie. Są zawodnicy, którzy potrzebują na sezon z pięć kombinezonów. I wszystkie te kostiumy są inne. Z różnymi kolorami, z wszelakimi sponsorami i różnym rozłożeniem logotypów. Sponsorzy i zawodnicy są zadowoleni, więc ten kevlar z nami pozostaje…