Hannah Schmitz, Główna Inżynier ds. Strategii w Oracle Red Bull Racing
© Getty Images/Red Bull Racing
F1

F1 technicznie: komunikacja radiowa kierowcy z zespołem

Co się dzieje z samochodem, gdzie są rywale, jak lepiej wejść w dany zakręt - odpowiedzi na te i wiele innych pytań kierowca otrzymuje od zespołu przez radio. Sprawdźmy, jak to działa.
Autor: Jakub Winiewski
Przeczytasz w 5 minPublished on
Komunikacja w Formule 1 to tak samo ważny czynnik jak szybkość i niezawodność samochodu. Co z tego, że ktoś dysponuje najlepszym samochodem, jeśli nie dogada się z inżynierami i nie będzie w stanie wykorzystać w pełni jego potencjału. Dawniej w F1 używano tablic, na których wypisywano wszystkie informacje, jakich mógł potrzebować zawodnik. Dziś są one tylko uzupełnieniem, bo nie ma na świecie tablicy, która pomieściłaby wszystkie dane przekazywane współcześnie drogą radiową.

Historia radia w F1

Po raz pierwszy w Formule 1 inżynier odezwał się do kierowcy przez radio pod koniec lat 70., kiedy na wprowadzenie technicznej nowinki zdecydował się bodaj największy innowator tamtych czasów, czyli Colin Chapman. Szef Lotusa od wielu lat podpaptrywał w tym względzie amerykańską serię USAC National Championship, czyli słynne wyścigi na owalnych torach znane dziś jako Indy Car. Tam komunikacja radiowa istniała już od lat 60., jednak po pierwsze była jednostronna, tzn. inżynier mógł mówić do kierowcy, ale nie mógł otrzymać od niego odpowiedzi, a po drugie miała niewielki zasięg, ponieważ zawodnik słyszał swoją ekipę tylko w okolicach prostej startowej, a więc w pobliżu boksów.

3 min

Rysunkowa historia królowej motorsportu

Rysunkowa historia królowej motorsportu

Chapman postanowił wprowadzić podobną technologię u siebie, ale w Formule 1 musiał zmierzyć się z problemem, który nie miał znaczenia za wielką wodą. Była nim geografia torów goszczących wyścigi Grand Prix, czyli nieraz wielokilometrowych pętli, ciągnących się po lasach i wijących pomiędzy drzewami wywołującymi zakłócenia. Dopiero pod koniec lat 70. udało mu się dopracować komunikację radiową na tyle, że dało się użyć jej w prawdziwych zawodach F1. Na razie jednak tylko w jedną stronę, tzn. inżynier mówił do kierowcy, ale nie na odwrót.

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink
Nowinka nie zyskała zbyt dużej popularności, a bardziej śmiałe próby jej rozwinięcia skończyły się jako takim sukcesem dopiero w sezonie 1984. Wtedy to do swoich zawodników odezwali się inżynierowie Lotusa i Brabhama, przy czym tylko w pierwszej z tych ekip zawodnik mógł odpowiedzieć, i to jeszcze w trakcie wyścigu. Co prawda wciąż przede wszystkim w pobliżu boksów, ale na tamte czasy to i tak było dużo. Zazwyczaj używano tej drogi porozumiewania się, gdy auto stało w garażu lub jechało aleją serwisową, ale kolejne lata były już erą szybszego jej rozwoju.

Zabawne przypadki

Obustronna komunikacja radiowa stawała się coraz bardziej powszechna w drugiej połowie lat 80., natomiast w sezonie 1988 po raz ostatni w Formule 1 ścigały się bolidy pozbawione radia. Od tamtej pory zrobiła ona ogromny krok naprzód, przede wszystkim w kwestii zasięgu, ale wciąż nie była ona doskonała. Jeszcze na początku lat 90. kierowcy często zamiast swoich ekip słyszeli niezrozumiałe zakłócenia, rozmowy innych zespołów, a nawet dyskusje spoza toru. Tym sposobem Ayrton Senna pewnego razu usłyszał rozmowy pracowników firmy cateringowej działającej akurat w pobliżu toru. Podobną przygodę w 1995 r. miał David Coulthard, na którego częstotliwość w trakcie, gdy ten prowadził bolid, przypadkiem weszła firma taksówkarska.
David Coulthard podczas pokazu Red Bull w Hajdabarad, Indie

DC za kółkiem

© Predrag Vuckovic/Red Bull Content Pool

- Dave, możesz być o 14:30 po klienta w Towcester? - zapytał dyspozytor.
- Przepraszam, nie mogę, jestem teraz trochę zajęty - odpowiedział Coulthard, przypadkowy imiennik taksówkarza.
W kolejnych latach było z tym lepiej, ale wciąż zdarzały się wpadki, takie jak przypadkowe wejście na cudzą częstotliwość. Podczas jednego z wyścigów cała stawka miała trudności z komunikacją radiową i dopiero później okazało się, że winny był zbieg okoliczności, ponieważ okoliczne metro akurat używało tej samej częstotliwości.

Radio we współczesnej F1

Obecnie każdy zespół posiada po kilka kanałów radiowych służących różnym formom komunikacji. Kibice w transmisjach najczęściej słyszą ten przeznaczony dla kierowcy i jego inżyniera wyścigowego. Niekiedy do zawodnika odzywa się przez niego także szef zespołu lub inna osoba, która ma do powiedzenia coś naprawdę ważnego. Rozmowy te słyszy na żywo ekipa techniczna danego kierowcy, która jednak nie ma możliwości aktywnego uczestnictwa w nich. Bardzo wielu członków zespołu ma na uszach słuchawki z mikrofonami (jak np. Hannah Schmitz na zdjęciu tytułowym czy Gianpiero Lambiase na poniższej fotografii) i wynika to właśnie z konieczności prowadzenia przez nich rozmów przez radio.
Gianpiero Lambiase i Max Verstappen

Gianpiero Lambiase i Max Verstappen

© Getty Images / Red Bull Content Pool

Oprócz tego szef ekipy technicznej, a także inżynierowie ds. osiągów auta i analizy danych mogą rozmawiać z inżynierem wyścigowym, a grupa mechaników odpowiedzialna za pit-stopy może rozmawiać z szefem ekipy technicznej. Ponadto technicy w fabryce mogą rozmawiać z inżynierami ds. osiągów pracującymi na torze. Tych dyskusji nie słychać jednak w transmisjach. Każdy kierowca ma kontakt tylko ze swoimi najbliższymi współpracownikami, a więc nie może porozmawiać ani z kolegą z zespołu, ani z żadnym innym rywalem, podobnie jak z jego inżynierami.

Szyfry i czystość języka

Ponieważ ekipy podsłuchują się, opracowano wiele kodów służących ukryciu prawdziwej treści rozmów. Pojawiły się zatem zaszyfrowane wiadomości, w których inżynierowie każą kierowcom np. przejść na plan B albo przestawić na kierownicy pokrętło C na pozycję czwartą. Ponadto jakiś czas temu w Formule 1 wprowadzono cenzurę. Do historii przeszły bardzo żywiołowe wypowiedzi Michaela Schumachera, a przede wszystkim Juana Pablo Montoyi, którzy przeklinali do tego stopnia, że wypowiedzi przestano puszczać na żywo, a przed emisją wycinano z nich najbardziej gorszące fragmenty. Obecnie w miejscach wulgaryzmów kibice słyszą piknięcia, ale są już pomysły zmuszenia kierowców drakońskimi karami do częstszego gryzienia się w język
Niezależnie od tego, o czym Max Verstappen i Liam Lawson będą rozmawiać ze swoimi inżynierami, liczymy na ich dobre rezultaty w nadchodzącym sezonie.