Dieta
Formuła 1 to sport, w którym liczą się detale. Ułamki sekund, pojedyncze stopnie nachylenia skrzydeł czy gramy masy bolidów mogą decydować o zwycięstwie lub porażce. Nawet w Red Bullu, który dysponuje doskonałym bolidem, inżynierowie nie na wszystko mają wpływ. Jednym z niezbędnych "elementów" auta jest bowiem jego kierowca, którego masa ciała ma oczywisty wpływ na ciężar całego pojazdu. Aby utrzymać ją na jak najniższym poziomie, zawodnicy stosują dietę przygotowaną przez specjalistów. Ma ona na celu jak najlepsze odżywienie organizmu i zapewnienie mu energii do wykonywania ćwiczeń czy prowadzenia bolidu, a jednocześnie uniknięcie zbędnego tycia. Z tego względu w ściśle określonej i indywidualnej dla każdego porcji pokarmu musi znaleźć się odpowiednia liczba kalorii oraz wskazana przez dietetyka ilość składników odżywczych. Brane są pod uwagę również preferencje smakowe poszczególnych kierowców. Wynika z tego, że Max Verstappen i Sergio Perez nie muszą jeść tego samego i w tych samych ilościach, aby być w dobrej formie - wystarczy, że obaj będą przestrzegali zaleceń ekspertów w tym zakresie, którzy na co dzień się nimi opiekują. Oczywiście czasem każdemu zdarzy się zjeść coś niezdrowego i o ile kierowcy nie robią tego zbyt często, nie jest to problemem.
Mięśnie

2 min
Carlos Sainz: Trening przed sezonem 2017 w F1
Carlos Sainz: Trening przed sezonem 2017 w F1
Kierowca Formuły 1 mimo drobnej zwykle budowy ciała musi być silny. Jego ciało jest regularnie poddawane przeciążeniom, które zwykłego człowieka mogłyby doprowadzić do utraty przytomności, dlatego potrzebuje on dobrze rozwiniętych mięśni, które nie pozwolą mu na zbytnie "obijanie się" po kokpicie. W tym też celu pasy bezpieczeństwa zapinane są jak najciaśniej, a zagłówki są dopasowane do głów kierowców w taki sposób, aby pozostawić jak najmniejszy luz pomiędzy kaskiem a ścianą. W skrajnych przypadkach stosuje się nawet specjalne wypukłości spełniające funkcję odbojników, które ograniczają ruchy głowy w sytuacji, gdy za sterami auta projektowanego dla kierowcy używającego dużego rozmiaru kasku posadzimy kogoś, kto wykorzystuje mniejszy. Im szybszy bolid, tym większy problem ma kierowca, o czym reprezentanci Red Bulla przekonywali się np. podczas pokonywania łuku 130R w Japonii na początku ery DRS.
3 min
Historia kasku Ricciardo z Abu Zabi
Historia kasku Ricciardo z Abu Zabi
W organizmie kierowcy najważniejsze są mięśnie górnych partii - tułowia, który musi utrzymać prosto całe ciało, rąk odpowiedzialnych za kręcenie kierownicą, a także szyi i karku, bez których niemożliwe byłoby jakiekolwiek manewrowanie głową. Aby je rozwinąć, zawodnicy spędzają długie godziny na siłowni. Nie ograniczają się przy tym do "zwykłych" ćwiczeń takich jak praca z hantlami czy maszynami. Stosują również techniki przygotowane specjalnie w celu zaspokojenia ich potrzeb i poświęcone rozwojowi np. rąk czy szyi. Mają do dyspozycji np. stanowiska ukształtowane na wzór prawdziwego kokpitu bolidu F1, w których kręcą kierownicą z doczepionym ciężarem mającym imitować siły utrudniające im skręcanie podczas rzeczywistej jazdy. Używają także ciężarków np. w postaci talerzy od sztangi, które mocują do głowy i podnoszą oraz opuszczają, wykonując specyficzny rodzaj pompek. Mogą również trzymać je rękami przy klatce piersiowej, prostując całe ciało i opierając głowę na podwyższeniu, a nogi na podłodze - wówczas ich zadaniem jest wytrzymanie w tej pozycji określonego przez trenera czasu.
Kondycja
Zawodnicy muszą być w stanie wytrzymać cały wyścig. Dawniej bywało to nieraz trudne i kierowcy często mieli problem z opuszczeniem bolidu o własnych siłach, a niektórzy z najlepszej trójki słaniali się na nogach na podium. W latach 90. furorę robił młody Michael Schumacher, który wyglądał przy weteranach tak, jakby w ogóle tego dnia się nie ścigał. Kluczem do jego sukcesu było przygotowanie kondycyjne, bez którego dziś ani kierowcy Red Bulla, ani żadnego innego zespołu nie wyobrażają sobie regularnych startów. Sportowcy ćwiczą swoją kondycję podobnie jak zwykli ludzie – na siłowni, podczas biegów czy jazdy rowerem. Robią to jednak znacznie bardziej intensywnie, a w niektórych wypadkach stosują naprawdę ekstremalne metody.
Pod koniec sezonu królowa sportów motorowych odwiedza kilka gorących państw takich jak Singapur, Meksyk czy Brazylia. Bardzo wysoka temperatura (czasem niewiele tylko niższa od temperatury toru) i ogromna wilgotność powietrza w pierwszym i trzecim z tych państw oraz rozrzedzone powietrze w drugim powodują, że organizmy zawodników męczą się znacznie szybciej niż zwykle. Aby temu przeciwdziałać i aby przyzwyczaić swoje ciała do upałów, niektórzy przestawiają rowery stacjonarne z normalnej siłowni do… sauny. To niecodzienne ćwiczenie okazuje się dla nich zbawienne i pozwala przejechać trudne, wymagające wyścigi. Są one tym bardziej istotne, że odbywają się jako jedne z ostatnich w kalendarzu, toteż każdy zdobyty w nich punkt jest na wagę złota. Nie można więc pozwolić sobie na zmęczenie i związaną z nim zbyt wolną jazdę.
Kierowcy Formuły 1 jeżdżą na limicie fizycznych możliwości swoich organizmów. Nie tylko Max Verstappen i Sergio Perez, ale także najsłabsi z nich są oni w stanie znieść o wiele więcej niż zwykły człowiek. Musielibyśmy bardzo długo trenować, aby im dorównać. Choć wydaje się to niemożliwe, warto spróbować, choćby dla własnego zdrowia i dobrego samopoczucia, a kto wie – być może kiedyś sami poprowadzimy bolid?
***
Autor tekstu prowadzi vloga Ze świata F1 na YouTube.


