Trudny początek w Australii
Sezon 2026 Formuły 1 rozpoczął się dla Red Bulla od wyzwania. Szczególnie widoczne było to w przypadku Maxa Verstappena, który na starcie musiał pojedynkować się z rywalami i nie z każdej walki wyszedł zwycięsko. Oczywiście nie pomogła odległa pozycja startowa, ale ważniejsze było to, co działo się pod pokrywą silnika jego RB22. Samochody zbudowane według nowo wprowadzonych reguł technicznych muszą bowiem w równym stopniu polegać na silniku spalinowym oraz na energii elektrycznej. Rozkład mocy z jednego i drugiego źródła wynosi 50:50, a to przekłada się na zupełnie inne niż w ubiegłych latach zachowanie samochodu na starcie.
Obecnie od momentu wciśnięcia pedału gazu do osiągnięcia przez samochód prędkości 50 km/h kierowca polega wyłącznie na silniku spalinowym. Następnie załącza się MGU-K i dodatkowy prąd z baterii może zostać użyty do rozpędzenia bolidu. Problem w tym, że jeśli tego prądu zabraknie, kierowca – choćby najlepszy na świecie – w żaden sposób nie będzie w stanie bronić się przed rywalami, którzy dysponują pełną baterią i mogą ją wykorzystać w tym krytycznym momencie.
Na starcie GP Australii Max Verstappen miał pewne trudności, które jednak udało mu się przezwyciężyć na kolejnych okrążeniach. Holender w dalszej części dystansu bardzo dobrze przebijał się przez stawkę. Wróćmy jednak do początku rywalizacji. Zaraz po zgaśnięciu świateł Isack Hadjar także ruszył wolniej niż byśmy się tego spodziewali. Laurent Mekies, szef Red Bull Racing wyjaśnił później, dlaczego tak się stało.
Kierowcy zaczęli wyścig z pustymi bateriami. Mieliśmy trudności z ładowaniem i opróżnianiem baterii na okrążeniu rozgrzewkowym.
Jak podkreślał Mekies, w tym sezonie na okrążeniu rozgrzewkowym trzeba się zachowywać inaczej niż w latach poprzednich. Naprzemienne przyśpieszanie i hamowanie rozgrzewa hamulce i opony, ale nie pozwala na prawidłowe naładowanie baterii. Aby to zrobić, należałoby pokonać dłuższy dystans z większą prędkością.
Jest jak jest. Aby naładować baterię, kierowca musi zachowywać się w niecodzienny sposób. Trzeba było zadbać o odpowiedni poziom baterii jeszcze na okrążeniu rozgrzewkowym. Nie jest to idealna sytuacja dla kierowców i z pewnością nie jechało im się zbyt dobrze.
Chiny – długa droga do sukcesu
RB22 z pierwszym w historii silnikiem wyprodukowany przez ORBR
© Oracle Red Bull Racing/Red Bull Content Pool
Start do drugiego wyścigu w sezonie 2026 Formuły 1 był dla Red Bulla kolejną lekcją. Zarówno Max Verstappen, jak i Isack Hadjar mieli problemy na pierwszych metrach rywalizacji i ponownie musieli później odrabiać poniesione straty. Holender na 45. okrążeniu był zmuszony wycofać się z wyścigu z powodów technicznych, ale nie miało to związku z poziomem naładowania baterii ani w tamtym momencie, ani tym bardziej na starcie. „Czerwony Byki” wyciągnęły jednak wnioski z pierwszych rund tegorocznej kampanii – wszak ważne jest, aby iść naprzód i uczyć się na pokonywanych trudnościach.
Oznaki poprawy w Japonii

3 min
Życie śrubki z bolidu F1
Niecodzienny klip stworzony przez Red Bull Racing i ukazujący, jak ważna jest każda, nawet ta najmniejsza, część auta startującego w Formule 1.
Na legendarnej Suzuce Red Bull wreszcie ruszył tak, jak nas do tego przyzwyczaił. Zarówno Verstappen, jak i Hadjar zrobili dobry użytek ze swoich samochodów, walcząc z rywalami dookoła. To był moment, na który czekaliśmy – od technicznej strony z bolidami wszystko było w porządku, dlatego Holender i Francuz mogli polegać na swoich bateriach. Pozwoliło im to na toczenie wyrównanych pojedynków i znalezienie sobie lepszej pozycji w tłoku, który zawsze panuje na torze na pierwszych metrach wyścigu.
Teraz przed Formułą 1 miesięczna przerwa. Kolejny wyścig zaplanowano na początek maja w Miami, a więc Red Bull ma trochę czasu, aby lepiej zrozumieć model RB22 i wydobyć z niego jeszcze więcej potencjału. Liczymy na inżynierów „Czerwonych Byków”.
