Max Verstappen z teamu Red Bull Racing podczas rundy F1 o GP Bahrajnu 2020.
© Getty Images/Red Bull Content Pool
F1

Byczy Przewodnik po F1: Nocne ściganie

Formuła 1 sprawia zupełnie inne wrażenie, gdy przychodzi czas na ściganie się po zmroku. Jak to wszystko wygląda od kulis?
Autor: Red Bull Polska
Przeczytasz w 9 minPublished on
Gdy stawka przyjechała do Singapuru na debiutancki wyścig w 2008 roku, wątpliwości rozwiały się. Jadąc autostradą prowadzącą z lotniska Changi do centrum miasta – wszyscy zobaczyli 1500 reflektorów (o mocy ponad 3 milionów watów!) wykonanych na zamówienie, dzięki którym tor rozświetlono niczym choinkę bożonarodzeniową. W tym momencie wszyscy uświadomili sobie, że nocne wyścigi to genialny pomysł.
Runda F1 o GP Singapuru

Singapur w pełnym wydaniu

© Vladimir Rys

Luksy i lumeny

Istnieje oczywiste założenie, że oświetlenie toru wyścigowego będzie podobne do oświetlenia dowolnego stadionu sportowego z wyższej półki, ale wcale tak nie jest. Przy prędkościach, z którymi ściga się F1 i precyzji wymaganej do tego, by idealnie trafić w punkty hamowania, potrzebne było coś znacznie jaśniejszego.
To sprawiło, że Singapur wprowadził nowy żargon do leksykonu F1. Nagle tematem rozmów stały się lumeny (mierzące całkowitą ilość światła widzialnego, emitowanego w czasie) i luksy (lumen na metr kwadratowy). Normalne oświetlenie uliczne zapewnia około 30 luksów, podczas gdy stadion piłkarski to nawet 800 luksów. Tor Marina Bay Street Circuit o długości 6 kilometrów, aleję serwisową i pobocza rozświetlono do wartości... 3000 luksów!

Wizjery w kaskach

Taki poziom oświetlenia jest lepszy niż ten w pochmurny dzień (1000-2000 luksów), ale nie jest zbliżony do tego, czego doświadczamy w pełnym słońcu. To wpływa na odcień wizjera, jakiego kierowcy używają w swoich kaskach.
Kiedy po raz pierwszy pojawiły się wyścigi nocne, kierowcy zakładali, że będą potrzebować specjalnych filtrów, używanych w warunkach słabego oświetlenia w innych dyscyplinach. To dlatego początkowo wykorzystywali pomarańczowe wizjery, ale nie trwało to szczególnie długo. Wkrótce wszyscy nabrali pewności, co do poziomu światła, więc obecnie kierowcy wybierają albo przezroczyste szybki, albo takie, które pomagają redukować refleksy świetlne.
Alex Albon z teamu Red Bull Racing gotowy do jazdy podczas rundy F1 o GP Abu Zabi 2020.

Wizjer w kasku Alexa Albona

© Getty Images/Red Bull Content Pool

Jeśli chodzi o refleksy świetlne, to kolejnym czynnikiem, z którym kierowcy muszą sobie poradzić przy wyborze odcienia wizjera, jest to, co robić w fazach „nocnego” wyścigu, kiedy słońce wciąż jest na horyzoncie. Mowa tu chociażby o Abu Zabi gdzie mamy wyścig z serii dzień-noc – kierowcy rozpoczynają ściganie przy słońcu znajdującym się nisko nad horyzontem. Kilkukrotnie zdarzyło się to też w Bahrajnie, kiedy wyścig startował kilka minut przed zachodem słońca.

Dzień i noc

Sam nocny wyścig nie nakłada żadnych dodatkowych ograniczeń na zespół. Co innego, gdy wyścig odbywa się w nocy, a sesje treningowe w dzień. Standardowy tryb weekendu wyścigowego obejmuje poranny (FP1) i popołudniowy (FP2) trening w piątek, poranny trening wolny (FP3) w sobotę, po południu kwalifikacje, a następnie wyścig w niedzielne popołudnie.
Druga sesja odbywa się zwykle w tym samym czasie, co kwalifikacje i wyścig, by – przynajmniej w teorii – zapewnić kierowcom te same warunki. Zmienia się to w przypadku nocnych Grand Prix, kiedy to FP1 i FP3 przesuwają się na popołudnie, a FP2 na wieczór. W szczególności podczas wyścigów pustynnych powoduje to, że FP1 i FP3 są w dużej mierze marnowaniem czasu. W konsekwencji druga sesja, trwająca 90 minut, jest o wiele bardziej intensywna, niż zwykle.
Pierre Gasly ze Scuderii AlphaTauri w akcji podczas rundy F1 o GP Abu Zabi 2020.

Pierre Gasly w akcji na torze w Abu Zabi

© Getty Images/Red Bull Content Pool

Problemem jest bowiem temperatura toru, bo z nią ścisły związek ma balans bolidu. W miarę ochładzania się toru, samochód wyścigowy zwykle zmierza w kierunku podsterowności. Zmiana o kilka stopni Celsjusza może zrobić kolosalną różnicę. A przecież różnica w temperaturze asfaltu w południowym słońcu oraz gdy zachodzi, może wynosić zdecydowanie więcej, niż "kilka stopni".
Weźmy za przykład zeszłoroczne Grand Prix Bahrajnu – pierwsza sesja rozpoczęła się o godzinie 14:00, kiedy temperatura toru wynosiła 50,6°C. Na początku FP2 o godzinie 18:00 temperatura spadła do 31,4°C. To ekstremalne nawet jak na standardy Bahrajnu. Już następnego dnia spadek między FP3 a kwalifikacjami wynosił „tylko” 10,4°C – ale to wciąż wystarczająco dużo, aby zasadniczo zmienić balans samochodu.
Max Verstappen z teamu Red Bull Racing podczas rundy F1 o GP Abu Zabi 2020.

Jazda o zachodzie słońca

© Getty Images/Red Bull Content Pool

Więc co robi zespół? Jedną z opcji jest oczywiście zignorowanie FP1 i FP3, przesiedzenie ich w boksie i oszczędzanie silnika. Przy obecnych standardach, przy tak bardzo ograniczonym czasie na torze, nikt nie będzie rezygnował z jazdy. Szczególnie, że przecież trzeba oddać opony bez względu na to, czy się je zużyje, czy nie.
Te sesje nadal przydają się jednak przy ogólnych pracach rozwojowych. Nie są ukierunkowane konkretnie na dany weekend wyścigowy, ale dotyczą nowych części lub rozwijania samochodu w dłuższej perspektywie. Zespół może również sprawdzać aerodynamikę, ponieważ temperatura toru nie ma nią szczególnego wpływu.
Max Verstappen z teamu Red Bull Racing podczas rundy F1 o GP Abu Zabi 2020.

Verstappen w słońcu na torze w Abu Zabi

© Getty Images/Red Bull Content Pool

Wszystko staje się jednak bardziej problematyczne w sobotę, bo w FP3 inżynierowie chcieliby dokonać ostatnich poprawek w ustawieniach oraz sprawdzić je przed kwalifikacjami i wyścigiem. Wprowadzanie dużych zmian między ostatnią sesją a kwalifikacjami nie jest czymś, na co teamy mają ochotę - zwłaszcza, że nie mogą już nic zmieniać w samochodzie po starcie kwalifikacji (auta znajdują się formalnie w regule tzw. parku zamkniętego).
Z drugiej strony, ekipy nie chcą, by w trzeciej sesji kierowcy musieli jeździć kiepsko prowadzącym się samochodem. To tylko podkopuje to pewność siebie, a przecież nic nie daje lepszych wyników w kwalifikacjach, niż pewny siebie zawodnik. Znalezienie odpowiedniego wyjścia z sytuacji jest trudne... ale kto powiedział, że w F1 jest łatwo?

Zobacz jak w wirtualu wygląda okrążenie toru w Abu Zabi:

2 min

Wirtualne okrążenie toru Yas Marina

Alex Albon pokazuje, jak wygląda okrążenie Yas Marina Circuit tuż przed startem rundy F1 w Abu Zabi.

Zmiana temperatury

Kolejny czynnik związany z temperaturą, który należy wziąć pod uwagę podczas nocnego wyścigu, to fakt, że tor nie przestaje się ochładzać po starcie. Asfalt nadal będzie oddawać ciepło w miarę trwania wyścigu. Ogólnie rzecz biorąc, nie dzieje się to w przypadku startu po południu – temperatura nawierzchni podczas tych wyścigów jest raczej niezmienna.
W nocy – bardziej w Zatoce Perskiej niż w Singapurze – ten spadek temperatury jest wyraźny. Warto pamiętać przy okazji, że samochód zawsze zachowuje się inaczej pod koniec Grand Prix niż na starcie. Nie chodzi tu o zmianę pory dnia – dzieje się tak dlatego, że auto waży o 100 kg mniej po spaleniu paliwa. Obniżająca się temperatura asfaltu podczas nocnego wyścigu to kolejna zmienna w obliczeniach inżynierów i specjalistów od opon.
Pierre Gasly ze Scuderii AlphaTauri podczas rundy F1 o GP Bahrajnu 2020.

Gasly wyjeżdżający na tor w Bahrajnie

© Getty Images/Red Bull Content Pool

To w jakich godzinach się pracuje?

Podczas gdy samochód będzie zachowywał się inaczej w nocnym wyścigu, nikt nie chce, aby tak samo było w przypadku załogi lub kierowców. Próba urwania tych ostatnich ułamków sekund zależy w równym stopniu od ludzi, jak i samochodu. Wszyscy starają się utrzymać wysoki poziom energii i skupienia, mimo że rytm dobowy jest wyraźnie zaburzony.
Zachowanie takiego rytmu przypadku zespołu wyścigowego to raczej niewdzięczne zadanie, nawet w przypadku "normalnych" wyścigów. Team regularnie zmienia strefy czasowe, a fotel w samolocie niejednokrotnie zastępuje łóżko. Do tego w niektóre dni zespół pracuje przez całą noc, aby zlokalizować i naprawić problem w jednym z samochodów. Nawet bez ścigania się w nocy, często zdarza się, że o północy zespół nadal przebywa na torze!
Stanowisko bolidu Maxa Verstappena

Stanowisko bolidu Maxa Verstappena

© Red Bull Content Pool

Aby ukrócić całonocne prace, wprowadzono coś, co nazwano godziną policyjną. Rozpoczyna się ona na 11 godzin przed startem kolejnej sesji i trwa 8 godzin. W tym czasie mechanicy nie mogą pracować przy samochodzie – ba, nie mogą nawet znajdować się na torze. Dwukrotnie w ciągu roku zespół może złamać ten zakaz bez ponoszenia konsekwencji.
Podczas nocnego wyścigu te godziny są jednak bardziej zniekształcone. Im później odbywają się jazdy, tym większe modyfikacje. W zeszłym roku w Singapurze trzecia sesja miała rozpocząć się o 18:00, co oznaczało, że teamy nie mogły wrócić na padok przed godziną 15:00. Jednocześnie mogli pracować aż do 7 rano.
Chociaż często wielu członków ekip wstawało wcześnie i spędzało ten czas w mieście, zespół starał się ograniczyć negatywne skutki tak poważnej ingerencji w rytm dobowy. Zdanie, które cieszyło się największą popularnością we wczesnych latach GP Singapuru było to o "pozostawaniu w czasie europejskim". Udawało się to osiągać w mniejszym lub większym stopniu, np. stosując rolety zaciemniające w pokojach hotelowych i przekonując hotele do tego, by śniadanie serwować około godziny 14:00! Dieta z pewnością ułatwia przystosowanie się do wyjątkowych warunków – na torze zespół serwuje obiady i kolacje zgodnie z harmonogramem wyścigowym, a nie wtedy, gdy wskazuje na to "normalna" godzina. Jeśli to oznacza kolację o drugiej w nocy, niech tak będzie. Podobnie wygląda to w przypadku kierowców – ich fizjoterapeuci dużo uwagi poświęcają diecie, która ma zapewnić maksymalną czujność i energię podczas jazdy.
Alex Albon z teamu Red Bull Racing podczas rundy F1 o GP Abu Zabi 2020.

Alex Albon wracający do boksu

© Getty Images/Red Bull Content Pool

Oczywiście, jak na sport, który tradycyjnie działa według harmonogramu dziennego, nocne wyścigi niosą ze sobą szereg nowych wyzwań. Zapewniają również różne korzyści. Pierwotnym impulsem do nocnych wyścigów była próba udobruchania europejskiej publiczności, która dzięki temu wyścigi w Singapurze, Bahrajnie i Abu Zabi ogląda mniej więcej o tej samej porze w niedzielne popołudnie.
Ponadto, już na miejscu, zapewnia to chłodniejsze (i przyjemniejsze) warunki zespołom oraz wszystkim pracownikom na torze, a także – w "normalnych sezonach" – kibicom. Chociaż spadek temperatury w Marina Bay nie jest tak wyraźny, to ucieczka od upałów w Bahrajnie i Abu Zabi to zdecydowanie krok we właściwym kierunku.
Mniej namacalna, ale niezaprzeczalnie spektakularna jest z kolei zmiana atmosfery. Niezależnie od tego, czy pracujesz w garażu, czy oglądasz zawody z trybun lub przed telewizorem, gdy zachodzi słońce i kierowcy F1 ścigają się przy sztucznym oświetleniu – wszystko staje się bardziej żywe i ekscytujące