A jak aktor
Co ciekawe, zanim Grubson został raperem, próbował sił jako DJ (patrz litera D). A kiedy już stał się jednym z najpopularniejszych polskich hiphopowców, sprawdził się w jeszcze innym zajęciu – aktorstwie. Jego filmowy debiut można zobaczyć w produkcji „1800 gramów”, gdzie gra nawróconego rapera. Jak sam Grubson przyznał w rozmowie z Red Bullem: „Namówił mnie do tego reżyser, Marcin Głowacki, który zna moją twórczość, chodzi na moje koncerty i moja osoba pasowała mu do scenariusza. Bo jestem pozytywny człowiek. (śmiech) Pierwszą poważną scenę przyszło mi zagrać z Magdaleną Różdżką, więc nie dość, że sam film był dla mnie pewnego rodzaju novum, to jeszcze musiałem się od razu sprawdzić na głębokiej wodzie. Mimo mojej znajomości kamery – nakręciłem przecież już niejeden teledysk – to tu jednak była zupełnie inna sytuacja. Byłem tak zestresowany, jakbym pierwszy raz wchodził na scenę!".
B jak BRK
DJ i producent, przyjaciel Grubsona na scenie, w studiu i poza nimi. BRK odpowiada za produkcję kawałków Grubsona, gra też z nim koncerty i współtworzy m.in. zespół Strefa Zrzutu. Nagrywa też z innymi artystami i wydaje własną muzykę. W 2023 roku ukazał się jego producenki album „Juice”, na którym na bitach BRK zaśpiewali m.in. Igo, Vito Bambino, Marika oraz oczywiście Grubson. Panowie wspólnie też wystąpili w rapowym quizie Red Bull Rap & Mat.
C jak Coś więcej niż muzyka
„Coś więcej niż muzyka” to drugi solowy album Grubsona, wydany w 2011 roku. Dwa lata po debiutanckim „O.R.S”. To dwupłytowe wydawnictwo po brzegi zostało wypchane muzyką – pierwsza płyta trwa ponad 68 minut, druga blisko 65. Pochodzą z nich m.in. takie kawałki Grubsona, jak „Naprawimy to” i „Polski hip-hop” (nagrany z udziałem Abradaba, Rahima i Wojtasa).
D jak dwadzieścia lat
W 2024 roku Grubson świętował swoją dotychczasową działalność artystyczną specjalnym wydarzeniem „20 lat na scenie – coś więcej niż koncert”. Faktycznie jego przygoda z muzyką trwa znacznie dłużej. Zanim wydał swój pierwszy album „O.R.S” w 2009 roku i zaczął przygodę z rapem, próbował sił jako DJ. Jak sam wspomina: „Ja zawsze wymagałem od ludzi grających na imprezie czegoś więcej niż tylko puszczania muzyki. Obserwowałem ich i miałem taki pogląd, że większość z nich nawet fajnie gra, ale nic więcej. Czegoś mi w tym graniu brakowało. Na przykład lepszego – czy wręcz jakiegokolwiek! – kontaktu z publicznością. Tak to się zaczęło. Najpierw była zabawa w didżeja, potem w soundsystemy, ale za każdym razem na pierwszym miejscu stawiałem dobrą rozrywkę i interakcję z publicznością. Wiesz, te wszystkie akcje – zaczepki słowne, wchodzenie w tłum… -- dla mnie to są ważne rzeczy. Nie wyobrażam sobie, że dziś grając koncert, miałbym tego nie robić. Ja potrzebuję kontaktu z publicznością. Dla mnie to jest mega naturalne, to jest mój świat”.
F jak Fu-Schnickens
Fu-Schnickens to amerykańska grupa hiphopowa, przy muzyce której Grubson uczył się rapowania. W wywiadzie dla Red Bulla opowiadał, że do dzisiaj posiada zeszyty A4, w których zapisywał fonetycznie jej teksty. „Na kasecie magnetofonowej mam nawet nagrania, jak rapowałem jakimś abstrakcyjnym angielskim. (śmiech) Potem, po latach, zaprosiliśmy Chip Fu z Fu-Schnickens do Warszawy na koncert kończący trasę Gruby Brzuch i… nigdy bym się nie spodziewał, że z kolesiem, na którego talencie się wychowałem, będę jadł schabowego!”. Więcej, ulubieniec Grubsona Chip Fu dograł mu się do dwóch jego numerów.
G jak Grubson
Skąd ta ksywa? Z przeszłości. Grubson wyznał w jednym w wywiadów, że kiedy był dzieckiem był dość… „pulchniutki” i rówieśnicy wołali za nim Gruby. Grubsona wymyślił jego brat, który akurat mieszkał w Anglii i w ten sposób zagadał do niego przez Gadu-Gadu. Tak, tak, to były te czasy!
J jak Jarecki
Wokalista, muzyk i autor tekstów, laureat nagrody im. Anny Jantar na festiwalu w Opolu. Z Grubsonem znają się, nagrywają i koncertują od lat. Jarecki działa także solo – ma na swoim koncie m.in. świetne płyty „Za wysoko” i „Totem”, a z DJ BRK nagrał kultowy już na polskiej scenie album „Mucha nie siada”. Prywatnie zapalony biegacz.
K jak Kurnik Studio
Studio założone przez Jareckiego i BRK, z którego wyszły nagrania i płyty Grubsona. „Kurnik, bardziej niż studiem nagrań, jest takim moim laboratorium, pracownią. Ja na nią mówię: jama. Wiem, że wielu artystów ceni sobie pracę w miejscach bardziej intymnych. Kurnik przypomina bardziej pokój niż wielkie komercyjne studio nagrań” – tak BRK opowiadał o nim w radiowej Czwórce.
H jak hip-hop
Muzyka, z którą Grubson jest kojarzony, ale jak on sam zaznaczał w rozmowie z Red Bullem: „Hip-hop nigdy nie był dla mnie punktem ostatecznym muzycznych podróży, a jedynie punktem odniesienia i stylem, który inspirował poprzez to, że sam w sobie spajał tyle różnych gatunków. Nie chciałem być sztywnie przywiązany do jednego stylu, jakkolwiek się ograniczać, choć pewnie pod kątem komercyjnym byłoby to najłatwiejsze. Ale czy rozwijające? Wątpię. Dlatego też cały czas kombinuję z brzmieniem, szukam nowych środków wyrazu, a to doskonała okazja, by współpracować z innymi twórcami, wymieniać doświadczenia. (…) Każdy z nas ma swój świat, swój kosmos i jest dla mnie czymś bardzo świeżym móc się do niego zbliżyć twórczo, a często i tak po ludzku, koleżeńsko”.
M jak misja
Grubson zapytany kiedyś, czy ma na scenie jakąś misję, powiedział, że chciałby w swoich piosenkach mówić ludziom to, co ważne. Tłumaczył: „Cały czas lubię bawić się słowem i jarają mnie też numery typowo rozrywkowe. Sam lubię napisać też jakiś letni i lekki kawałek. Ale częściej wszyscy powinniśmy poruszać ważniejsze tematy. Mam natomiast wrażenie, że… nie będę tu mówił kto, ale sporo topowych dzisiaj piosenkarzy i raperów, nie ma kompletnie nic do powiedzenia. Śpiewają i rapują o du*ie Maryny, bo totalnie nie mają nic wartościowego do przekazania”.
N jak Na szczycie
„Na szczycie” to najpopularniejszy numer w dorobku Grubsona. Pochodzący z jego debiutanckiej płyty „O.R.S.” singel został w 2019 roku pierwszym rapowanym kawałkiem w Polsce, który przekroczył na YouTube 100 mln wyświetleń. Kiedy już to się stało, Grubson w wywiadzie z Red Bullem mówił: „Nigdy nie patrzyłem na swoją muzykę jak na coś, co ma bić rekordy. Nie myślałem o niej w ten sposób. Oczywiście chciałem i cały czas chcę z nią docierać do jak największej liczby odbiorców, ale pisząc na »Na szczycie« nie myślałem kompletnie, że za jakiś czas to będzie pierwszy polski hiphopowy numer, który przebije granicę 100 mln wyświetleń! W życiu!”.
P jak Przystanek Woodstock
Organizowany w latach 1995–2017 największy plenerowy festiwal w Polsce, który obecnie gra pod nazwą Pol'and'Rock. Kiedy Grubson wystąpił na Przystanku Woodstock w 2016 roku, Jurek Owsiak tak podsumował jego występ: „To był koncert absolutnie wart płytowej dokumentacji [ukazał się potem na płycie DVD – przyp. red.]. Tym bardziej, że został zagrany na wyjątkowej edycji festiwalu, ze statusem podwyższonego ryzyka, z tonami deszczu na metr kwadratowy i z niesamowitą ludzką przyjaźnią w tle, która jeszcze mocniej pokazała, że nasz festiwal to miejsce do działań i czynów wyjątkowych. Niezwykle ważnym elementem koncertu jest chemia między artystą i publicznością. A od tej aż kipiało!”.
R jak Red Bull SoundClash
Wydarzenie w formie muzycznego pojedynku, w którym artyści rywalizują ze sobą na ustawionych naprzeciwko siebie scenach. Tak jak Grubson i Krzysztof Zalewski podczas Red Bull SoundClash w 2019 roku. „Cały ten dzisiejszy koncert to była świetna zabawa” – komentował po wszystkim raper, który specjalnie na Red Bull SoundClash przygotował swoje utwory w nowych i zaskakujących aranżacjach, dodatkowo na scenę zapraszając m.in. Beatę Kozidrak. Opłaciło się – decyzją publiczności, która wybierała zwycięzcę aplauzem, Grubson ten pojedynek wygrał.
T jak Tomasz
Dokładnie Tomasz Iwanca. Urodzony 28 stycznia 1986 w Rybniku. Hip-hopem miał się zainteresować już kilka lat później, w połowie lat 90. Wielka w tym zasługa jego starszego brata, który działał jako organizator imprez.
Z jak zarobić
„Kiedy zabieram się za pisanie nowej muzyki, to nie myślę ile na niej zarobię, tylko: co zrobić nowego, fajnego?” – mówił Grubson w wywiadzie z Red Bullem. „Wiadomo, zastanawiam się nad tym, czy zażre ten singel, czy może tamten, ale najważniejsza jest dla mnie muzyka. (…) Dlatego nie opieram się na żadnych cudownych komputerach czy magicznych sztuczkach. Ja chcę robić cały czas to, co przede wszystkim mi się podoba. Oczywiście z nadzieją, że trafi to też do moich słuchaczy”. Grubson – tak trzymaj!