Widoczne osłony T-camu i kamer na airboxie, przed Halo oraz na nosie
© Dan Mullan/Getty Images
F1

Formuła 1 technicznie: Sekrety kamer pokładowych

Kamery umieszczone w bolidach F1 nie zawsze były standardem, ale teraz nie wyobrażamy sobie bez nich transmisji wyścigu. Poznajmy ich historię i obecne zastosowanie.
Autor: Jakub Winiewski
Przeczytasz w 6 minPublished on

Współczesne kamery w samochodach F1

Obecnie każdy bolid Formuły 1 posiada zestaw kamer. Jedne z nich, tzw. T-camy, znajdują się nad górnym wlotem powietrza w charakterystycznej strukturze w kształcie litery T. Pierwsza z nich skierowana jest do przodu i zapewnia obraz znad kasku kierowcy. To właśnie ona jest źródłem najczęściej pokazywanych onboardów, czyli nagrań z pokładu auta. Druga „patrzy” do tyłu, obserwując tylne skrzydło i przestrzeń za samochodem. Oprócz ciekawych materiałów dla kibiców pozwala ona również nagrywać materiały do analizy dla sędziów, ale o tym w dalszej części tekstu.
Widoczne osłony T-camu i kamer na airboxie, przed Halo oraz na nosie

Widoczne osłony T-camu i kamer na airboxie, przed Halo oraz na nosie

© Dan Mullan/Getty Images

Kolejne kamery wspólne dla wszystkich aut to te po bokach górnego wlotu powietrza, te zamontowane w pałąku Halo i „patrzące” na twarz kierowcy oraz te zlokalizowane przed Halo w zaokrąglonych osłonach. Te ostatnie są o tyle wyjątkowe, że mogą obracać się w dowolną stronę, zapewniając możliwość spoglądania w każdym kierunku. Kamery znajdują się także na nosach bolidów, między przednim zawieszeniem a przednim skrzydłem. Wiele konstrukcji posiada też tego rodzaju urządzenia umieszczone w osłonach lusterek. Niestandardowo umieszczone kamery, ich osłony w wymyślnych kształtach lub brak kamer w regulaminowych miejscach mogą sugerować, że mamy do czynienia z makietą bolidu lub autem pokazowym, tzw. showcarem.

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink

Historia

Przeglądając archiwa filmowe, można czasem natrafić na onboardy z lat 50., 60. czy 70., pokazujące w akcji najlepszych kierowców tamtych czasów. Trzeba jednak pamiętać, że nagrania te nie pochodzą z prawdziwych wyścigów, a jedynie z prywatnych testów lub w najlepszym przypadku z treningów przed zawodami. Kamery dostępne powszechnie dla cywili były w tamtych czasach zbyt duże i zbyt ciężkie, aby mocować je na wyścig do bolidów, które w założeniu miały być jak najlżejsze i posiadać jak najczystsze linie, aby nie generować niepotrzebnego oporu. Oczywiście istniały również miniaturowe urządzenia, jednak po pierwsze wciąż były one całkiem spore w porównaniu do dzisiejszych, a po drugie stosowano je przede wszystkim w wojsku. Osoby pragnące zobaczyć i ukazać innym świat F1 z perspektywy kierowcy musiały więc uciec się do innych rozwiązań, takich jak… przywiązanie kamery do bolidu razem z operatorem.
Taki stan rzeczy utrzymał się aż do początku lat 80., kiedy telewizja zaczęła coraz szerzej wchodzić do Formuły 1 i w drugą stronę – królowa sportów motorowych pragnęła być coraz bardziej widoczna w mediach. Rozwój techniki sprawił, że powszechnie dostępne były już kamery znacznie mniejsze od tych sprzed 10 czy 20 lat, dlatego zaczęto realnie myśleć o montowaniu ich na stałe do bolidów. Wciąż jednak były to pojedyncze przypadki, z których pierwszy miał miejsce podczas GP Niemiec 1985, kiedy to wyposażono w takie urządzenie samochód zespołu Renault prowadzony przez Francoisa Hesnaulta. Co ciekawe, był to również ostatni w historii F1 wyścig, do którego jakiś zespół (w tym przypadku właśnie Renault) wystawił więcej niż 2 bolidy – francuska ekipa przygotowała bowiem 3 auta.
W kolejnych latach sytuacja była mniej-więcej stabilna, tzn. technika pozwalała na używanie kamer, ale mało kto decydował się to robić. Onboardy zyskiwały jednak coraz większą popularność, dlatego z czasem coraz więcej aut miało omawiane urządzenia na wyposażeniu. Od drugiej połowy lat 90. każdy bolid F1 dysponował już kamerą, a najczęściej kilkoma. Współcześnie wszystkie auta mają posiadać kamery nad airboxem i po jego bokach, po bokach nosa oraz między kokpitem a Halo. Co istotne, każdy bolid musi być wyposażony w identyczne mocowania kamer w tych samych miejscach. Jest to sprawiedliwe dla zespołów, ponieważ dzięki temu nikt nie uzyska przewagi aerodynamicznej wynikającej z zastosowania np. mocowań w odmiennych kształtach od pozostałych. Jeśli więc bolid ma po obu stronach nosa osłony, to jeszcze nie znaczy, że w obu są kamery. Może ona być tylko po jednej stronie, a druga osłona będzie pusta. Nie można jej jednak zdjąć, bo zabrania tego regulamin.

3 min

Jak stworzyć bolid F1?

Ostatni krzyk mody

Jeszcze kilkanaście lat temu obraz z T-camu był najbliższy temu, co widział kierowca podczas jazdy. Przed kilku laty zaczęto jednak prowadzić doświadczenia z mocowaniem kamer jeszcze bliżej głów kierowców, co zaowocowało instalowaniem miniaturowych kamer w kaskach zawodników. Początkowo stosowano je tylko podczas jazd testowych, ale obecnie są one wykorzystywane także podczas oficjalnych sesji, w tym wyścigów. Pozwalają one kibicom przed telewizorami jeszcze bardziej zbliżyć się do niedostępnego zazwyczaj środowiska, jakim jest kokpit bolidu Formuły 1.
Max Verstappen z kamerą w kasku

Max Verstappen z kamerą w kasku

© Mark Thompson/Getty Images

Kamery jako czujniki

To, co kibice widzą w telewizji, stanowi tylko część nagrań, jakimi dysponują sędziowie oraz zespoły. Wiele materiałów trafia do archiwum, ponadto w przypadku kolizji bądź innych zdarzeń, w których wymagana jest interwencja sędziów, mają oni dostęp do zapisów filmowych, pozwalających określić winę danego zawodnika. Osobną kwestią są natomiast kamery na podczerwień, np. te montowane w lusterkach i „patrzące” na koła. Z ich pomocą inżynierowie są w stanie kontrolować temperaturę opon, ponieważ w obrazie z takiej kamery poszczególne obszary mają inne kolory w zależności od temperatury. Czasami, choć rzadko, ujęcia z nich trafiają też do telewizyjnych transmisji.
Omawiane urządzenia wykorzystywane są także do sprawdzania, czy dany element bolidu jest zgodny z regulaminem. Chodzi przede wszystkim o tylne skrzydło. Jego płaty są bowiem na tyle elastyczne, że przy szybkiej jeździe wyginają się pod wpływem naciskającego na nie powietrza. Pozwala to zmniejszyć opór, a więc uzyskać nad rywalami przewagę prędkości. Regulamin techniczny określa to, jak bardzo płat może się wygiąć, a w kontrolowaniu tego zjawiska pomagają naklejone na niego kolorowe kropki. Skierowana do tyłu kamera na T-camie „patrzy” na owe kropki, co pozwala na bieżąco monitorować uginanie płatów poprzez proste sprawdzenie, czy kropki nie są za daleko od wyznaczonych miejsc. W ostatnim czasie z uwagi na kontrowersje dotyczące stosowania zbyt elastycznych płatów przedniego skrzydła podobne kropki zaczęto umieszczać na tym właśnie elemencie. Do ich monitorowania wykorzystuje się kamery „patrzące” do przodu.
Kamery to nieodzowne elementy współczesnych bolidów Formuły 1. Dzięki nim możemy obserwować Maxa Verstappena i Sergio Pereza w akcji z naprawdę bliska. Widzieliśmy w ich wykonaniu wiele pięknych manewrów i jesteśmy pewni, że zobaczymy jeszcze niejeden.